Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 listopada 2015

Kruche ciasteczka maślane Nigelli

Szukałam ciasteczek, które będą się świetnie wycinać, zachowają swój kształt po pieczeniu i oczywiście będą pyszne. Piekłam ciastka maślane z różnych przepisów, ale najczęściej, choć pyszne, nie nadawały się do stemplowania, a nam zależało, żeby w piekarnika wyszedł Pan Ciastek :) Zaczęłam wertować książki i buszować w internecie, duuuużo tego. Zdecydowałam się na boską Nigellę, bo daje odpowiedź na pytanie: "Jak być domową boginią?" Mistrzyni nie zawiodła. Ciacha pyszne, trzymają kształt. Warto zrobić, zwłaszcza jeśli chcemy pobawić się stempelkami albo zdobić je później lukrem.




Składniki:
175 g miękkiego masła
200 g drobnego cukru
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub 1 cukier waniliowy
400 g mąki pszennej (może być potrzebne trochę więcej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli

Na lukier (wg mojewypieki.com):
90 g białka
445 g cukru pudru
5-7 kropli soku z cytryny lub 4-5 kropli octu winnego

Masło utrzeć z cukrem na jasną, puszystą masę, dodać jajka i wanilię, utrzeć. W osobnej misce połączyć mąkę, proszek do pieczenia i sól. Dodać sypkie składniki do masy jajeczno- maślanej i przemieszać delikatnie, ale dokładnie. Jeśli ciasto jest zbyt lepkie, dodać trochę mąki, ale nie za dużo. Ciasto podzielić na pół, utworzyć płaskie dyski i schłodzić w lodówce co najmniej przez godzinę. Po tym czasie rozwałkować ciasto na grubość 0,5 cm, wykrawać ciastka i układać w odstępach na blasze. Piec 8- 12 minut w temperaturze 180˚C, aż się lekko zrumienią na bokach. Ostudzić.


Białka najlepiej oddzielić dzień wcześniej i przez noc przechować w lodówce.Przecedzić przez sitko przed samym ubijaniem. W misie miksera umieścić wszystkie składniki na lukier. Ucierać przez 10 - 20 minut na najniższych obrotach miksera. Nie wolno ubijać zbyt szybko - spowoduje to napowietrzenie cukru i utworzą się pęcherzyki powietrza, które powodują pękanie lukru. W gotowym lukrze nie powinno być najmniejszych grudek. Gotowy lukier nie spływa ze szpatułki, ale delikatnie się na niej zagina. Dodać barwniki spożywcze i... do zabawy :) 

Wszystkie ciacha udekorowała moja córcia- ja tak nie potrafię :D



Ciasteczka podwójnie czekoladowe

Też tak macie, że im ciemniej i zimniej, tym większą ochotę macie na pieczenie? Zwłaszcza ciasteczek? Ja tak mam :) A młode jęczą: Mamo, zrobisz coś pysznego? Czekoladowego? Serce mam miętkie, więc sięgnęłam po "Słodkie" Elizy Mórawskiej i oczywiście znalazłam coś idealnego. Fajne, nieskomplikowane, mięciutkie w środku, chrupiące na zewnątrz i intensywnie czekoladowe. Przepyszne!!!



Składniki:
200 g gorzkiej czekolady
100 g gorzkiej czekolady, drobno pokrojonej
100 g masła
3 jajka
180 g cukru trzcinowego
100 g mąki pszennej
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
100 g suszonych wiśni, żurawiny, rodzynek lub innych bakalii (ja nie dodawałam, bo syn nie lubi)

200 g czekolady i masło włożyć do miski, ustawić na garnku z gotująca się wodą i mieszać, aż składniki się rozpuszczą. Zostawić do ostygnięcia.

Jajka ubijać z cukrem prze ok. 8 minut, połączyć z czekoladą z masłem i dodać pozostałe składniki. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Przy pomocy łyżki do lodów lub 2 łyżeczek formować z masy kulki i układać na blasze, zachowując 5 cm odstępu.

Piec ciastka ok. 15 minut w temperaturze 180˚C. Ciepłe ciastka są miękkie, potem twardnieją z zewnątrz. Smacznego!!!

  Jesienne słodkości!

niedziela, 19 lipca 2015

Makaroniki z bialą czekoladą






Na Dzień Matki dostałam matę do makaroników, odebrałam to jako sygnał od dzieci, że muszę je zrobić J Muszę przyznać, że było to moje najtrudniejsze( do tej pory) wyzwanie. Po przepis sięgnęłam do sprawdzonej  strony Doroty, ale niestety zrobienie ich nie było wcale sprawą łatwą. Podejść miałam już ze cztery, zawsze wychodziło coś źle – a to ciasto wyszło za rzadkie i się rozlewało, a to podczas pieczenia wszystkie popękały, a to, jak już zdawało mi się ze wyszły, zepsułam krem, który całkowicie rozmiękczył makaroniki. Tym razem wszystko poszło dobrze. Może nie są jeszcze jakieś spektakularne, ale jestem tak dumna, że postanowiłam pochwalić się już takimi. Makaroniki są przygotowane na bezie włoskiej. To przekładane ciasteczka bezowo - migdałowe z chrupiącą cienką skórką i mięciutkim wnętrzem. Najlepsze  są na kolejny dzień po przełożeniu. Uuuuuwielbiam. Znikają w okamgnieniu.

Składniki na około 30 ciastek
150 g zmielonych migdałów
150 g cukru pudru
120 g białek (podzielone na 60 g + 60 g), w temperaturze pokojowej
185 g cukru (podzielone na 150 g + 35 g)
50 ml wody
barwnik w paście lub żelu

Migdały i cukier puder umieścić w malakserze. Zmiksować do połączenia, przez około 2 minuty. Przesiać przez bardzo drobne sitko do większego naczynia usuwając wszelkie większe kawałki migdałów (w to miejsce dosypać nowych, drobniejszych, zazwyczaj jest to około 1 łyżeczki). Dodać 60 g białek, dokładnie wymieszać. Dodać dowolną ilość barwnika, wymieszać (uwaga: barwa powinna być intensywna, białka dodawane później rozrzedzą kolor).
W misie miksera umieścić dodatkowe 60 g białek (misa powinna być sucha, bez śladów tłuszczu, białka idealnie oddzielone od żółtek). Obok w małym kubeczku przygotować 35 g cukru.
W małym garnuszku umieścić 150 g cukru i 50 ml wody. Wymieszać, zagotować. W garnuszku umieścić termometr cukierniczy i gotować na średniej mocy palnika (ważne: nie mieszając ani razu!) do osiągnięcia na nim temperatury 118ºC (245ºF). Niestety stwierdzam, że bez termometru cukierniczego dla początkującego się nie obejdzie...
W międzyczasie, gdy syrop dochodzi do temperatury 100ºC (210ºF), zacząć ubijać białka. Białka ubijać jak na bezy - do sztywności, pod koniec miksowania dosypując cukier, łyżeczka po łyżeczce, cały czas miksując. Gdy syrop osiągnie wymaganą temperaturę, natychmiast ściągnąć go z palnika i powoli, cienką strużką wlewać syrop cukrowy do ubijanych białek (ubijamy na razie na małych obrotach - tylko podczas wlewania syropu cukrowego, by nie znalazł się na ściankach misy, ale w samych białkach, następnie obroty zwiększamy do maksymalnych), nie zaprzestając miksowania. Miksowanie kontynuować przez 5 - 8 minut do wystudzenia bezy. 
Gotową włoską bezę dodawać do przygotowanej masy migdałowej, w trzech turach, dokładnie mieszając. Masa będzie robiła się rzadsza z każdym zamieszaniem, a w rezultacie powinna swobodnie opadać ze szpatułki w postaci gęstej, błyszczącej wstążki. Uwaga: zbyt długo mieszana masa może spowodować rozlewanie się makaroników na macie; zbyt krótko - ciasto będzie zbyt gęste. To jest najtrudniejszy etap w wykonaniu makaroników na bezie włoskiej.
Blachę do ciasteczek wyłożyć matą teflonową lub niewoskowanym papierem do pieczenia (będą potrzebne przynajmniej 3 blaszki). Gotowe ciasto makaronikowe przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką. Trzymając tylkę prostopadle do blachy wyciskać na blachę makaroniki o średnicy około 3 cm (mini - makaroniki około 2 cm), pozostawiając pomiędzy nimi spore odstępy. Po wyciśnięciu, odstawić makaroniki do wysuszenia - przy dotyku nie powinny się kleić, a na ich powierzchni powinna utworzyć się cienka skorupka. Ten proces zależy od wilgotności powietrza i może trwać od 20 - 60 minut (u mnie 60 minut). Czasu suszenia nie należy wydłużać 'na wszelki wypadek', ponieważ skorupka makaroników będzie zbyt gruba.
Piec w temperaturze 160ºC z termoobiegiem przez około 12 - 15 minut (mniejsze makaroniki pieczemy krócej, większe dłużej). Makaroniki nie powinny się zarumienić. Jeśli tak się dzieje, temperaturę należy obniżyć i wydłużyć czas pieczenia. Upieczone wyjąć z piekarnika, pozostawić na macie lub papierze do pieczenia do całkowitego wystudzenia

Krem z białej czekolady:
50 ml śmietany kremówki
35 g białej czekolady

Schłodzoną kremówkę ubić (ubijać do momentu, aż trzepaczki miksera będą pozostawiały ślad). Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, chwilę przestudzić. Czekoladę wlewać cienką strużką do śmietany, cały czas miksując.
Powstałym kremem przełożyć bezy, schłodzić. Jeśli krem będzie mocno płynny, włożyć na chwilę do lodówki, do stężenia (ja przekładałam od razu).
Smacznego :)

Z dziećmi i dla dzieci

niedziela, 21 grudnia 2014

Pierniczki Ewy- proste i szybkie

Nie ma świąt Bożego Narodzenia bez pierniczków- wypracowałam taką tradycję z moją córą, a od zeszłego roku dołączył do nas syn Stanisław. Babranina, przez kuchnię przechodzi huragan, ale jaka przyjemność. Przepis dostałam dawno temu od koleżanki z pracy i pozostaję mu wierna, a ponieważ jest aż na kilogram mąki, to zazwyczaj jednego dnia pieczemy, następnego dekorujemy. W tym roku pierwszy raz postanowiłam spróbować lukru królewskiego na białkach, pofarbowaliśmy go, do tego różne posypki i na dwie godziny miałam zajęcie dla dzieci (a potem godzinę sprzątania). Pierniczki szybko miękną, długo się przechowują, fajnie wyglądają na choince. A upiec je można nawet dzień przed Wigilią :)



Składniki:
1 kg mąki
1/2 kg miodu
200 g cukru
250 g masła lub margaryny
2 łyżeczki sody
2 jajka
1 przyprawa do piernika (albo łyżeczka cynamonu, 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, 1/2 łyżeczki mielonego imbiru, 4 ziarenka ziela angielskiego i 3 goździki zmielone lub utłuczone w moździerzu)

Masło stopić i przestudzić. Mąkę wymieszać na stolnicy z cukrem, sodą i przyprawami. Dodać miód, masło i jaja, zagnieść wszystko na jednolite ciasto. Schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.

Rozwałkować na grubość ok. 1 cm, wykrawać ciastka. Piec 10- 12 minut w temperaturze 180°C.

Udekorować po wystudzeniu według uznania lukrem lub polewą. Smacznego!!!





niedziela, 30 listopada 2014

Spękane ciastka orzechowe z nutellą

Ostatnio mało piekę. W zasadzie ograniczam się do chleba i bułek... Ale jesień i zima to czas, który według mnie pasuje idealnie do ciastek- najlepiej takich, przy których zbyt wiele roboty nie ma :) Już jakiś czas temu znalazłam przepis na blogu Lilki i czekałam, aż mnie najdzie ochota na te cudeńka. Nie, żeby zjeść, ale upiec, bo za nutellą, delikatnie rzecz ujmując, nie przepadam. Ciasteczka za to strasznie mi się spodobały, a córce oczy się zaświeciły, kiedy pokazałam jej zdjęcia i wyjaśniłam, jakie to pyszności. Odsłodziłam je oczywiście i zamieniłam margarynę na masło, bo tak wolę. Ostatni dzień listopada, zimno, szaro, buro, a u nas pachnie orzechami. Ciastka wyszły fantastyczne- miękkie, aromatyczne, puszyste.  Zdecydowanie polecam!




Składniki na 35 ciastek o średnicy 5 cm:

3 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
300 g nutelli
50 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej
2 jajka
1/3 szklanki mleka
1/2 szklanki posiekanych, podprażonych orzechów laskowych
3/4 szklanki zmielonych orzechów laskowych (użyłam migdałów)
cukier puder

Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia. Nutellę utrzeć mikserem z masłem na gładka masę. Dodać cukier i dalej ucierać, aż stanie się puszysta. Wbić jajka, dołożyć wanilię. Wlać mleko, wsypać mąkę z proszkiem, zmiksować do gładkości. Dorzucić orzechy i wymieszać szpatułką.

Umieścić w lodówce, aby masa dobrze stwardniała- będzie się wtedy lepiej formować i mniej kleić.

Formować kulki o średnicy 2-2,5 cm, obtaczać najpierw w mielonych orzechach, potem w cukrze pudrze i umieszczać w dużych odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (ciastka praktycznie podwajają swoja wielkość podczas pieczenia). Piec w temperaturze 180°C przez 10 minut. Smacznego!!!





W orzechowym raju 3   Wasze pomysły na osłodę jesiennych wieczorów

środa, 15 października 2014

Maślane różyczki

U mnie jak zwykle królują ciastka. Szykując ten wpis pomyślałam właśnie, że przepis na te ciastka to mój pierwszy kontakt ze blogiem Doroty. Zachwyciły mnie swoim wyglądem, smakiem, a że miałam akurat olejek różany, również zapachem. Można wprawdzie użyć różnych aromatów, kto jaki lubi lub w chwili obecnej posiada – włącznie z cynamonem, ale według mnie musicie choć raz  spróbować z olejkiem ( lub cukrem) różanym.

Zdjęcia tym razem autorstwa naszej genialnej Ani z Sensual Studio, którą udało nam się wywieźć do Wolimierza  na babski weekend. Fotki zrobione praktycznie "na walizkach", a jakie cudne :)




Składniki na ok. 20 sztuk:

180 g masła, zimnego
150 g cukru pudru
350 g mąki pszennej
1 duże jajko
1 żółtko
2 łyżeczki wody różanej (może być ekstraktu z wanilii lub inny dowolny aromat)
szczypta soli

Wykonanie: 

Wszystkie składniki umieścić w misie lub na stolnicy, posiekać nożem, krótko wyrobić do połączenia, aż ciasto będzie tworzyło gładką kulę. Ciasto owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez 30-60 minut.

Po tym czasie ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na grubość 1,5-2 mm. Wykrawać z ciasta kółka o średnicy 7-8 cm (nie większe). Układać je po 4 (kładziemy pierwszy, na nim w połowie kładziemy drugi i tak samo dwa następne). Zwinąć w rulonik, następnie przekroić na pół. Powstaną 2 różyczki. Rozchylić płatki różyczek. Ułożyć je na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia w odległości ok. 3-4 cm od siebie (jeśli blaszka nie mieści się w lodówce, można ułożyć je na desce lub tacy, a dopiero przed pieczeniem powykładać na blaszkę).
Umieścić w lodówce na ok. 2 godziny.

Po tym czasie piec w temperaturze 200°C przez około 15 minut (pierwsze 5 minut warto zapiec w odrobinę wyższej temperaturze np. 220°C, by róże nie rozpłynęły się na blaszce). Ważne!!! aby piekarnik był już całkowicie nagrzany przed włożeniem ciastek!!! Pieczenie można wydłużyć, przykrywając róże folia aluminiową, by się z wierzchu nie spaliły- róże są dość grube i ciasto może potrzebować więcej czasu, by dobrze wypiec się w środku ( w zależności oczywiście od tego, na jąką grubość rozwałkowaliśmy ciasto i od "możliwości naszego piekarnika). Wystudzić i smacznego!!!



poniedziałek, 15 września 2014

Cytrusowe babeczki oliwne

Jakiś czas temu zaintrygował mnie przepis na ciasteczka oliwne, które znalazłam na blogu "A lemon tree cafe". Ciastka na oliwie z oliwek? I to jak najlepszej? Spróbuję, ale jeszcze nie teraz. Może jutro... Może w przyszłym tygodniu... Jak się skończą śliwki... Zawsze było coś innego do upieczenia, a mi brakowało a to maślanki, a to pomarańczy... Miesiąc chyba zleciał...I jestem w tej chwili na siebie zła, że zrobiłam te cudeńka tak późno! Są naprawdę niezwykłe- umiarkowanie słodkie, doskonale wyczuwalny jest smak oliwy, a do tego obłędny aromat cytryny i pomarańczy. Złociste i puszyste w środku- dla mnie bomba!
Autorka przepisu, Lilka, radzi piec je w malutkich foremkach. Ja takich nie posiadam, więc wykorzystałam zwykłą formę do muffinów i silikonową- serduszkową. Jeśli szukacie niebanalnych smaków, to koniecznie spróbujcie :D



Składniki (na 18 babeczek) : 

2 szklanki i 2 łyżki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
3 duże jajka
1 szklanka maślanki
1 szklanka oliwy z oliwek (dałam 2/3)
1/2 szklanki soku z cytryny i pomarańczy, pół na pół
skórka otarta z 2 pomarańczy i 2 cytryn

Piekarnik nagrzać do temperatury 180°C.

Do dużej miski przesiać mąkę, dodać cukier, sodę, proszek do pieczenia i sól, wymieszać. Zrobić w środku dołek, wlać płynne składniki i porządnie wymieszać trzepaczką, aby pozbyć się grudek. Ciasto będzie rzadkie, prawie jak naleśnikowe. Na koniec dodać skórkę z pomarańczy i cytryny , wymieszać.



Wlewać do foremek do 3/4 wysokości (nie trzeba dodatkowo natłuszczać dzięki dużej zawartości oliwy). Piec 35-40 minut do złotej, dosyć twardej skórki. Smacznego!!!


czwartek, 11 września 2014

Ciasteczka dyniowe

Zaczyna się nowy sezon dyniowy, a w mojej zamrażarce zalega jeszcze kilka porcji musu dyniowego! Postanowiłam  go wykorzystać i padło na ciasteczka dyniowe. Ciastka są przepyszne, kruchutkie, pachnące cynamonem, naprawdę rozkosz dla podniebienia. W sezonie piekę je dość często, a dzięki ich korzennemu smakowi świetnie sprawdzają się jako ciasteczka na Boże Narodzenie. Zresztą, u mnie wszystko, co słodkie i ,,na ząb", sprawdza się zawsze, bez względu na porę roku czy dnia lub inną okoliczność :). W środku ciastek jest zapakowany cukierek toffi, ale zapewniam, że i bez tego dodatku są przepyszne i wystarczająco słodkie. Naprawdę polecam!





 Składniki:
 
1 ½ szklanki mąki
1/2  kostki masła w temperaturze pokojowej
1    szklanka cukru ( + ½ szklanki do obtoczenia ciastek)
1/3  szklanki puree z dyni
1/2  łyżeczki ekstraktu z wanilii
1/2  łyżeczki mielonego cynamonu (+2 łyżki do obtoczenia ciastek)
1/8 łyżeczki mielonych goździków
1/8 łyżeczki mielonego imbiru
1/2  łyżeczki sody oczyszczonej
1/4  łyżeczki proszku do pieczenia
1/4  łyżeczki soli
1   opakowanie miękkich cukierków toffi ( w zasadzie wystarcza kilkanaście cukierków przekrojonych na pół)


Sposób przygotowania:

W misce miksera ubijam masło i  cukier do białości. Dodaję dynię i ekstrakt waniliowy,  po czym mieszam na niskich obrotach przez ok. 2 minuty. W drugiej misce wymieszam mąkę,1/2 łyżeczki cynamonu, goździki, imbir, sodę,  proszek do pieczenia i sól. Wsypujemy mieszankę do miski z masłem i miksujemy na niskich obrotach tylko do połączenia się składników. Powstałą masę  wkładamy do lodówki na 30 minut.
W między czasie wykładamy papierem do pieczenia 2 blaszki lub inne płaskie „podłoże”, które zmieści nam się do lodówki,  .
Po upływie 30 min. łyżką nabieramy masę, wkładamy w jej centrum  cukierka toffi i formujemy zgrabną kulkę( ja robię wielkości orzecha włoskiego),  po czym wykładamy na przygotowany papier do pieczenia tak, aby kulki  nie stykały się ze sobą. Wkładamy je ponownie do lodówki na minimum 2 -3 godziny (a najlepiej na noc). Nagrzewamy piekarnik do 180 ° C.
W miseczce mieszamy pozostałe 1/2 szklanki cukru z 2 łyżkami cynamonu. Wyjmujemy przygotowane kulki i każdą obtaczamy w cukrze z cynamonem i układamy na przygotowanych blaszkach w odstępach ok. 4 cm.
Pieczemy przez 14 minut. Po wyjęciu z piekarnika i pozostawiamy na blaszce do całkowitego ostygnięcia. Kulki czekające na upieczenie przechowujemy w lodówce. 




Z dziećmi i dla dzieci 2014Dynia na słodko i słono

wtorek, 2 września 2014

Bezy cytrynowe

Koleżanka z pracy powiedziała mi dzisiaj, że wyrzuciła 5 białek, bo jedli tatara i im zostały. Wiecie, jak mnie zabolało cukiernicze serce? Do niedawna sama miałabym taki problem. Na dodatek przez ponad trzydzieści lat żyłam w przeświadczeniu, że nie lubię bez i bezików. Bo nie lubię! Ale tych twardych ze sklepu, które na kilometr czuć jakąś chemią. Okazuje się natomiast, że ludzkość kocha bezy- przynajmniej ludzkość w moim otoczeniu: w domu, w pracy, po sąsiadach :D

Zbieram więc białka, trzymam w lodówce, czasem mrożę i robię cudeńka (czytaj: cukier w czystej postaci). Ostatnie były specjalnie dla mojej córci, która jest cytrynolubna- wyprodukowałam całą masę i młoda teraz co chwilę odwiedza kuchnię. Ciekawe, dlaczego....



Rano zaniosłam porcję bezików do roboty. Jedna z dziewczyn głośno stwierdziła: "Ale ohydne! Paskudne!" I pochłonęła dwie, a okruchy sypały się jej po brodzie i żakiecie... Potem usłyszałam: "A mi takie nie wychodzą", "A ja nie umiem". Też nie umiałam, ale dokładnie przeczytałam poradnik o bezach na Moich Wypiekach. Nie będę się powtarzać, więc jeśli nie czujecie się na siłach w walce z białkami, polecam stronę Dorotuś.



Składniki:
4 białka
200 g cukru
skórka starta z 2 cytryn
sok z połowy cytryny
ewentualnie pół łyżeczki esencji cytrynowej

Białka umieścić w metalowej lub szklanej misce. Ubijać mikserem na sztywno, uważając, aby nie "przebić" białej (piana się rozwarstwia i podchodzi wodą). Potem porcjami dodawać cukier, ciągle miksując, aż do momentu, kiedy masa będzie lśniąca i gęsta, a cukier ledwo wyczuwalny przy rozcieraniu palcami. Dodać sok z cytryny, skórkę i esencję, chwilę miksować.

Ubite białka umieścić w rękawie cukierniczym i wyciskać niewielkie porcje na blachę wyłożoną papierem. Ja wyciskałam sporą ilość- na zdjęciu widać, że przy cytrynie maleńkie nie są. 

Piec w piekarniku rozgrzanym do 130°C przez 20 minut, następnie obniżyć temperaturę do 70°C  i suszyć w zależności od wielkości 60-120 minut. Jeśli lubicie bezy ciągnące w środku, to krócej, jeśli suchutkie zupełnie, to dłużej. Trzeba próbować- nie ma innego wyjścia.
Smacznego!!!

Z dziećmi i dla dzieci 2014

czwartek, 21 sierpnia 2014

Maślane iryski Anetki

,,Przepyszne ciasteczka maślane z makiem od Anetki’’ – taki przepis dostałam niedawno od Kasi.  Nie znam owej Anetki, ale za te ciasteczka już ją lubię :) Banalnie proste, pysznie maślane, a dzięki dodatkowi maku smakują jak cukierki iryski. Już pierwszy kęs przywiódł mi smak dzieciństwa –dzisiejsze iryski już tak nie smakują – niestety. Dzieciaki od razu je pokochały. Taki przepis powinno się mieć w zanadrzu, kiedy watahy kolegów stoją u drzwi. Zanim zdążą się rozkręcić, podajemy im ciepłe ciasteczka. Zapewniam, że wszyscy będą zachwyceni.


Składniki:
300 g mąki
200 g masła
100 g cukru
3 żółtka
 40 g maku
1 łyżeczka soli

Z podanych składników zagnieść ciasto, owinąć w folię i włożyć na 30 min do lodówki.
Po tym czasie rozwałkować na ok. 3-4 mm, piec 12min w 200 st.


Z dziećmi i dla dzieci 2014

wtorek, 19 sierpnia 2014

Domowe ciastka Oreo

Moje ,,malutkie” dzieci coraz częściej pytały o małe przekąski, czyli o ciasteczka do podjadania (kiedy wpadają do nich pożeracze wszystkiego,  co słodkie). Jakiś czas temu dostałam przepis na domowe  ciastka Oreo i pomimo mojej niechęci do wszystkiego, co zawiera kakao,  pomyślałam, że to dobry pomysł, gdyż młodzi je uwielbiają.  I powiadam Wam: są boskie :) Jak dla mnie nawet lepsze niż te kupne. Nie potrafiłam przejść obojętnie obok puszki z ciastkami. Jak znam życie będę ,,zmuszona” piec je znacznie częściej.



Składniki : na ok. 30 ciastek
70 g masła
1 ¼ szklanki mąki
¾ szklanki kakao
½ łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki sody
¼ łyżeczki soli
1 szklanka cukru pudru
1 jajko
½ łyżeczki ekstraktu z wanilii

Składniki na nadzienie:
113 g masła, miękkiego
1 ¼  szklanki cukru pudru
szczypta soli
1 szklanka mleka w proszku

Wykonanie:
Masło przekładamy do miseczki i roztapiamy, zostawiamy do całkowitego ostudzenia. W kolejnej miseczce mieszamy mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę oraz sól.
Cukier dodajemy do ostudzonego masła i mieszamy. Następnie dodajemy jajko, wanilię i mieszamy do momentu uzyskania kremowej konsystencji.
Mieszankę dodajemy do suchych składników i wyrabiamy do momentu całkowitego połączenia składników.
Ciasto owijamy folią i kładziemy do zamrażarki na pół godziny. Po tym czasie ciasto wałkujemy na gr. około 3 mm i wykrawamy szklanką ciasteczka ( u mnie szklanka o śr. 5 cm ), wykładamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

Piekarnik rozgrzewamy do 170 C i pieczemy przez 8 min. Po upieczeniu delikatnie (są dość miękkie i elastyczne) przekładamy do całkowitego ostudzenia. Podczas studzenia twardnieją.

Masło na nadzienie miksujemy do uzyskania puszystej i jasnej konsystencji, następnie powoli dodajemy cukier, sól i mleko w proszku, ubijamy tylko połączenia składników. Z masy na nadzienie formujemy kuleczki i wkładamy na ciastko, następnie przykrywamy drugim ciastkiem i lekko przyciskamy. Postępujemy tak do wyczerpania masy i ciastek.
 Smacznego.



Z dziećmi i dla dzieci 2014

wtorek, 1 lipca 2014

Amaretti-włoskie ciasteczka migdałowe

Tęsknię za Włochami. I nie mam na myśli ciemnowłosych facetów w okularach przeciwsłonecznych. Chciałabym usiąść z bratem i jego włoską rodziną na tarasie,patrzeć na piękne Alpy z kieliszkiem prosecco w dłoni i wąchać, i smakować, i cieszyć się latem.
Dlatego też szukam włoskich przepisów- wybór padł na amaretti. To moja wersja migdałowych ciasteczek, bo oryginał jest obłędnie słodki. Na zewnątrz chrupiące, w środku wilgotne i lekko ciągnące. Pyszne!







Składniki:

350 g zmielonych migdałów
250 g cukru pudru
4 białka
50 ml likieru amaretto

W misce wymieszać dokładnie zmielone migdały i cukier. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wymieszać z suchymi składnikami. Dodać likier i dokładnie wymieszać.
Piekarnik nagrzać do temperatury 170°C.
W tym momencie drogi są dwie: dla tych, którzy nie lubią się kleić i "babrać" i dla tych, którzy nie mają nic przeciwko temu.Opcja pierwsza: małą łyżeczką nabierać ciasto i umieszczać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, najlepiej zgarniając je drugą łyżeczką. Opcja druga: dłońmi formować małe kulki, delikatnie spłaszczyć i ułożyć na blasze. Różnicę w kształcie możecie zobaczyć na zdjęciach :D (Mi się bardziej podobają te łyżeczkowe, nieregularne).
Piec 15-18 minut. Wystudzić na kratce.