Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 marca 2016

CIASTO „KUKUŁKA”

Któregoś dnia dzieciaki poprosiły mnie; „ Upieczesz wreszcie coś czekoladowego”. Cóż było robić, zacisnęłam zęby, zatkałam nos i do dzieła :) Znalazłam przepis na ciasto o nazwie „Kukułka”. Smak cukierków pamiętam z dzieciństwa (dzisiejsze kukułki już tak nie smakują), więc pomyślałam, czemu by nie… Bardzo intensywne w smaku ze sporą ilością alkoholu. Jest co prawda trochę zabawy przy przygotowaniu tego ciasta, ale warto pokusić się i je przygotować, naprawdę jest mega pyszne. Zajadali się nim wszyscy – nawet ja z największą przyjemnością wtrząchnełam kawałek ( no może dwa…). Zniknęło w okamgnieniu.  


SKŁADNIKI NA BISZKOPT KAKAOWY:
6 jajek
1 szklanka cukru
3/4 szklanki mąki tortowej
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia

SKŁADNIKI NA BISZKOPT JASNY:
3 jajka
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki mąki tortowej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

SKŁADNIKI NA MASĘ CZEKOLADOWĄ:
3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
3/4 szklanki wrzącej wody
3/4 szklanki cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
100 g gorzkiej czekolady
100 g czekolady deserowej ( ja  nie użyłam czekolady gorzkiej, więc dałam 200 g czekolady deserowej)
1/2 szklanki wódki

SKŁADNIKI NA KREM ŚMIETANOWY:
800 ml śmietanki kremówki
4 łyżeczki żelatyny
1/2 szklanki wrzącej wody
4 łyżki cukru pudru

DODATKOWO:
czekolada do dekoracji (u mnie kakao)

Białka na kakaowy biszkopt oddzielamy od żółtek. Ubijamy na sztywną pianę, pod koniec dodajemy stopniowo cukier oraz cukier waniliowy. Miksujemy, aż masa będzie lśniąca i gęsta. Następnie zmniejszamy obroty miksera i dodajemy po jednym żółtku. Mąkę przesiewamy razem z kakao oraz proszkiem do pieczenia. W kilku partiach dodajemy do masy. Mieszamy bardzo delikatnie dużą łyżką najlepiej drewnianą, aby jak najmniej opadła piana. Przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia ( u mnie lekko wysmarowana masłem, aby lepiej papier przywarł). Forma o wym. 24×24 cm. Pieczemy w temp. 170 C przez ok. 20-25 min do tzw. suchego patyczka. Zaraz po wyciągnięciu z piekarnika biszkopt rzucamy na zabezpieczoną podłogę z wys. 40 cm. W ten sposób unikniemy opadnięcia biszkoptu. Studzimy i przecinamy na dwie części.
Dokładnie tak samo wykonujemy biszkopt jasny. Pieczemy go około 15-20 min i dokładnie tak samo rzucamy. Z tą różnicą, iż teraz nie dzielimy go n pół.
Kawę zalewamy szklanką wrzącej wody. Mały garnuszek zalewamy do 1/3 wysokości wodą, stawiamy na palnik i doprowadzamy do wrzenia. Miseszkę żaroodporną ustawiamy nad garnuszkiem. Przekładamy czekolady, zalewamy kawą, wsypujemy cukry i wszystko razem podgrzewamy, aż do rozpuszczenia składników. Zdejmujemy z ognia i zostawiamy do wystudzenia. Następnie wlewamy wódkę cały czas mieszając.
Żelatynę zalewamy połowa szklanki wrzącej wody. Zostawiamy do wystudzenia. Kremówkę ubijamy na sztywną masę. Pod koniec dodajemy przesiany cukier puder oraz ostudzoną żelatynę.
Jeden blat biszkoptu ciemnego układamy w formie. Wykładamy połowę masy śmietanowej. Na to układamy biszkopt jasny (skórka biszkoptu do masy). Nasączamy masą czekoladową. Układamy blat biszkoptu czekoladowego i wykładamy pozostałą masę śmietanową. Ciasto wkładamy na kilka godzin lub całą noc do lodówki. Dekorujemy czekoladą

sobota, 28 listopada 2015

Ciasteczka podwójnie czekoladowe

Też tak macie, że im ciemniej i zimniej, tym większą ochotę macie na pieczenie? Zwłaszcza ciasteczek? Ja tak mam :) A młode jęczą: Mamo, zrobisz coś pysznego? Czekoladowego? Serce mam miętkie, więc sięgnęłam po "Słodkie" Elizy Mórawskiej i oczywiście znalazłam coś idealnego. Fajne, nieskomplikowane, mięciutkie w środku, chrupiące na zewnątrz i intensywnie czekoladowe. Przepyszne!!!



Składniki:
200 g gorzkiej czekolady
100 g gorzkiej czekolady, drobno pokrojonej
100 g masła
3 jajka
180 g cukru trzcinowego
100 g mąki pszennej
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
100 g suszonych wiśni, żurawiny, rodzynek lub innych bakalii (ja nie dodawałam, bo syn nie lubi)

200 g czekolady i masło włożyć do miski, ustawić na garnku z gotująca się wodą i mieszać, aż składniki się rozpuszczą. Zostawić do ostygnięcia.

Jajka ubijać z cukrem prze ok. 8 minut, połączyć z czekoladą z masłem i dodać pozostałe składniki. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Przy pomocy łyżki do lodów lub 2 łyżeczek formować z masy kulki i układać na blasze, zachowując 5 cm odstępu.

Piec ciastka ok. 15 minut w temperaturze 180˚C. Ciepłe ciastka są miękkie, potem twardnieją z zewnątrz. Smacznego!!!

  Jesienne słodkości!

sobota, 17 października 2015

Mufiny czekoladowe




Dość często zdarza mi się  piec na zamówienie muffiny. Tak było i tym razem. Na Dzień Chłopaka dziewczyny z klasy Oli zamówiły dla "swych" Panów właśnie takie słodkości. Miały być czekoladowe i uroczo różowe-słodkie. Żeby się znowu nie powtórzyć, musiałam poszukać nowego przepisu. Z deka go zmodyfikowałam, dodałam czekoladowy, uroczo-różowy krem i  wyszło jak zwykle smacznie. Chłopakom smakowało :)



Składniki na ok.12 sztuk
150 g masła
150 g czekolady (dowolnej - u mnie była mieszanka różnych )
300 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki kakao
1 szklanka (190 g) cukru
1 łyżka cukru wanilinowego
2 duże jajka
170 ml mleka

Krem:
300 ml śmietany kremówki
250 serka mascarpone
1 tabliczka białej czekolady
2 łyżki cukru pudru
barwnik 

Przygotowanie
Piekarnik nagrzać do 180 stopni C . Formę na muffiny wyłożyć papilotkami. 
Masło roztopić i ostudzić. Czekoladę pokroić na  małe kawałeczki.
Mąkę przesiać do miski razem z proszkiem do pieczenia, sodą i kakao. Jeszcze raz przesiać w celu dokładnego wymieszania składników. Dodać cukier, cukier wanilinowy, wymieszać, odstawić.
Jajka rozmiksować w drugiej misce razem z mlekiem. Teraz wszystkie składniki delikatnie łączymy za pomocą łyżki: do sypkich, przesianych składników dodajemy masę jajeczną i kilkakrotnie delikatnie mieszamy łyżką, dodajemy roztopione masło a za chwilę posiekaną czekoladę. Mieszamy krótko, ciasto ma być lekko grudkowate, ale surowa mąka nie powinna być widoczna.
Masę wyłożyć do papilotek i wstawić do piekarnika. Piec przez około 22 minuty, do tzw. suchego patyczka.
Wystudzić.
 Kiedy muffiny już całkiem wystygną, można zrobić krem.
Biała czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej a 2-3 łyżkami kremówki, wystudzić.
W misie miksera ubić na sztywno śmietanę, na koniec dodać cukier  puder oraz na koniec serek mascarpone, chwilkę jeszcze po miksować. Bardzo powoli wlewać roztopioną, wystudzoną białą czekoladę i delikatnie wymieszać łyżką. Nie należy tego robić mikserem ,gdyż przeważnie przy mieszaniu kremu z czekoladą lubi się zważyć.
Odstawić  na ok. 30 min w zimne miejsce-krem się fajnie zwiąże i ładniej da się go dekorować. Po tym czasie można już dowolnie dekorować nasze muffinki.















sobota, 29 sierpnia 2015

Sernikobrownie z malinami

Wszyscy pieką sernikobrownie- piekę i ja! Prawda jest taka, że połączenie brownie i sernika- naszych ulubionych ciast- to absolutny strzał w dziesiątkę! Piekę ostatnio rzadko, a na to ciasto szczególnie czekała córcia i zajadała się nim w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek :) Na wakacjach na najpopularniejszych blogach pojawiły się przepisy na to cudo w wersji w malinami- ja podaję moją wersję.




Składniki:
200 g gorzkiej czekolady o dużej zawartości kakao (co najmniej 70%)
200 g masła
150 g cukru
3 jajka
120 g mąki

750 g twarogu sernikowego lub mielonego trzykrotnie sera półtłustego
150 g cukru
100 ml kremówki
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 jajka
250 g malin (jeśli są mrożone, nie rozmrażać wcześniej)

Czekoladę roztopić z masłem w kąpieli wodnej lub mikrofalówce- ostudzić. Mikserem jajka ubić z cukrem na puszystą, białą masę. Ciągle miksując, wlać masę czekoladową, a na koniec wsypać mąkę i krótko wymieszać.

Dno tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia, wlać masę i wstawić do piekarnika rozgrzanego do temperatury 170°C i piec 23 minuty.

W tym czasie przygotować masę serową: twaróg utrzeć z cukrem i kremówką, dodać mąkę ziemniaczaną, a następnie jajka. Krótko zmiksować, żeby nie napowietrzyć zbytnio masy.

Na podpieczony spód brownie wylać masę serową, na wierzchu poukładać maliny i piec kolejne 30-35 minut. Wystudzić, a najlepiej porządnie schłodzić w lodówce przez kilka godzin albo całą noc.



Smacznego!!!


środa, 22 lipca 2015

Czekoladowe ciasto z cukinią II

Rok temu na blogu pojawiło się już jedno ciasto z cukinią, ale w moim zeszycie z przepisami znalazłam inną recepturę i postanowiłam ją wypróbować. Lubię ciasta z warzywami, bo są wilgotne, a dzieciom przemycam to, co nie wzbudza ich zachwytu- tym razem cukinię :)
Skoro są wakacje, mam więcej czasu (i nadmiar cukinii na działce) i w poniedziałkowy poranek machnęłam wieeelką blachę czekoladowego ciacha. Połowa jeszcze ciepła powędrowała z córcią do koleżanki i domu pełnego dzieci, reszta spotkała się z uznaniem domowników. Przepis jest prosty, wszystko się miesza, wylewa i wkłada do piekarnika- warto spróbować!



Składniki (na małą blaszkę- ja piekłam z podwójnej porcji )

3 jajka
250 g cukru
cukier waniliowy
1 szklanka oleju
350 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki ciemnego kakao
50 g orzechów włoskich, drobno posiekanych
1,5 łyżeczki cynamonu
400 g cukinii startej na tarce o grubych oczkach

Piekarnik rozgrzać do temperatury 170°C.

Jajka ubić z cukrem i cukrem waniliowym na puszysta pianę mikserem. Stale miksując dolewać cienką strużką olej. Następnie dodać przesianą mąkę, proszek do pieczenia, kakao i cynamon i delikatnie wymieszać łyżką. Na koniec dodać orzechy i cukinię, wymieszać.

Ciasto wylać na natłuszczoną blachę i piec ok. 60 minut do tzw. suchego patyczka.




Z dziećmi i dla dzieci

poniedziałek, 20 lipca 2015

Mufiny potrójne czekoladowe



Kolejne zamówienie urodzinowo - mufinowe. Tym razem mufiny  potrójnie czekoladowe.  Czekoladowe ciasto nadziewane białą czekoladą, na wierzchu z kremem śmietanowo – czekoladowo - miętowym.  Bałam się, że będzie za słodko, ale wyszło naprawdę świetne połączenie. Mięta stanowi fajny orzeźwiający dodatek do słodkości czekolady. Ciasto na babeczki  zaczerpnięte od Doroty, jest naprawdę proste i wychodzi zawsze.  Polecam wszystkim łasuchom.  


Składniki na około 10 babeczek:

110 g masła
110 g drobnego cukru do wypieków
2 jajka
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
25 g kakao
50 ml mleka
60 ml śmietany kremówki 30%
tabliczka białej czekolady

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.
Mąkę, proszek, kakao przesiać i odłożyć.
W misie miksera utrzeć masło z cukrem na puszystą i jasną masę. Wbijać jajka, jedno po drugim, miksując  po każdym dodaniu do połączenia się składników.
Do masy maślanej dodać suche składniki, mleko, kremówkę i wymieszać szpatułką.
Białą czekoladę połamać na kostki ( jeśli są duże - jeszcze na pół).
Formę na muffinki wyłożyć papilotkami. Ciasto rozdzielić równo do foremek, na środek każdej włożyć kawałek białej czekolady,  bardzo delikatnie wciskając do środka (czekolada ma być widoczna od góry).
Piec w temperaturze 180ºC przez około 20 - 25 minut, do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić.

Składniki na krem
200 ml śmietany 30%- 36%
250 g serka mascarpone
tabliczka białej czekolady
aromat miętowy( lub świeża mięta)
barwnik w paście lub żelu (użyłam  barwnika Wilton )

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
Śmietanę  ubić na sztywno, pod koniec dodać serek mascarpone , aromat, barwnik i jeszcze chwilę ubijać.  Na koniec dolewamy bardzo powoli rozpuszczoną białą czekoladę  i delikatnie mieszamy szpatułką, odstawiamy żeby lekko stężało ( musimy wyczuć moment kiedy nasza masa zaczyna byś na tyle zwarta, że można ją już wycisnąć i nie rozpływa się).
Jeżeli używamy świeżej mięty to w  ½  opakowania  serka  mascarpone  blendujemy   kilka gałązek  mięty, dodajemy  do ubitej smietany z resztą serka  i robimy jw.
Ubitą , tężejącą masą dekorujemy dowolnie nasze mufiny.






























Z dziećmi i dla dzieci

piątek, 30 stycznia 2015

Czekoladowe ciasto z bananami

Pierwszy raz skusiłam się i upiekłam ciasto z ulotki sklepowej. Lidl zaproponował prosty i efektowny przepis na czekoladowe cudo z bananami. Zainteresował mnie tym bardziej, że wszystkie składniki miałam z domu, a receptura nie była skomplikowana- w sam raz na leniwe popołudnie. "Raz kozie śmierć"- pomyślałam i... nie zdążyłam zrobić zdjęcia za pierwszym razem. Tak znikało! Nie mogłam nie podzielić się tym fantastycznym przepisem i upiekłam drugi raz- tym razem ledwo zdążyłam (dlatego zdjęcia trochę oszukane- takie zbliżenie, żeby nie było widać, że ponad połowa zeżarta). Ciasto to coś pomiędzy ciężkim brownie a puszystym, ale wilgotnym murzynkiem. Banany zdecydowanie lepsze, jeśli lekko przejrzałe. Spróbujcie na weekend jako antidotum na szarość za oknem :)



Składniki:

200 g czekolady deserowej
125 g masła
200 ml śmietanki kremówki
100 g cukru
4 jajka (białka oddzielone od żółtek)
40 g mąki pszennej
35 g mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
2-3 dojrzałe banany
1 łyżeczka kakao do posypania ciasta

W garnku rozpuścić masło, dodać połamaną czekoladę i mieszać, aż się całkowicie rozpuści. Wlać śmietankę i dosypać cukier. Podgrzać dosyć mocno, do temperatury 60°C (wyłączyłam, kiedy mi masa "bulknęła"). Masę przelać do miski i ostudzić.

Piekarnik nagrzać do temperatury 175°C. Masę do tarty o średnicy 28 cm wysmarować masłem i obsypać bułką lub okruszkami.

Do wystudzonej masy czekoladowej dodać żółtka, przesianą mąkę pszenną i ziemniaczaną i proszek do pieczenia, wymieszać na gładką masę. Białka ubić na sztywną pianą z odrobiną soli, stopniowo dodawać do masy i delikatnie wymieszać. Wlać do formy na tartę.

Banany pokroić w plastry na ukos, poukładać na cieście.

Piec 30-35 minut z termoobiegiem. Studzić w uchylonym piekarniku. Oprószyć kakao.

Smacznego!

Karnawałowe Słodkości!

niedziela, 4 stycznia 2015

Muffinki makowo-kokosowe z czekoladą

Są takie dni, kiedy na siłę szukam sobie zajęcia, żeby nie robić tego, co powinnam lub żeby zająć głowę przez chwilę czymś innym. Dzisiaj nastąpiło sprzężenie: postanowiłam zabrać się za sprawdzanie góry zaległych prac, poszukać materiałów do prac semestralnych, ale myśli i tak krążyły cały czas gdzie indziej... Ciężko się skupić, kiedy w każdym kącie czai się lęk o zdrowie najbliższej osoby... Zaczęłam dosyć bezzcelowo snuć się po kuchni (a może zrobię sobie kawy? a może herbaty? a może szklanka soku?) i moją uwagę przykuły banany, których świetność minęła jakiś tydzień temu. Sięgnęłam więc po książkę Elizy Mórawskiej ,,White Plate. Słodkie'', żeby machnąć to ciasto, ale otworzyło  mi się w zupełnie innym miejscu :) Oto są- bardzo smaczny wynik moich uników 
i  niepokoju.




Składniki na 12 sztuk:

280 g mąki pszennej
30 g mielonego maku
120 g cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy
skórka otarta z cytryny lub łyżeczka ekstraktu cytrynowego
200 ml mleka kokosowego
90 ml jogurtu naturalnego
2 jajka
85 g stopionego masła
tabliczka czekolady mlecznej


W jednej misce wymieszać mąkę, mak, cukier, cukier waniliowy i proszek do pieczenia W drugiej połączyć mleko kokosowe, jogurt, jaja, skórkę cytrynową i stopione masło. Połączyć zawartość obu misek, mieszając łyżką (nie używać miksera), aż masa będzie gładka.


Piekarnik nagrzać do temperatury 190°C. Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Napełniać ciastem do połowy, na każdą porcję kłaść kostkę czekolady, przykryć pozostałym ciastem.



Włożyć do nagrzanego piekarnika na 30 minut. Ostudzić na kratce. Można posypać cukrem pudrem. Smacznego!!!






wtorek, 30 grudnia 2014

Porzeczkowiec- idealne zakończenie roku

To jest jedno z najlepszych ciast, jakie w życiu jadłam (a jadłam niemało). Przepis wpadł mi w oko już parę miesięcy temu, ale dopiero w listopadzie upiekłam to cudo po raz pierwszy i efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Bardzo wilgotne, zadziwiająco lekkie, orzeźwiające dzięki porzeczkom. Wygląda doskonale i smakuje świetnie. Przebój ostatnich imprez i Bożego Narodzenia w moim domu. Z przepisu wychodzi porządna blacha, więc ilość odpowiednia na dużą imprezę :) Polecam!!!



Składniki na kakaowe blaty:
3/4 szklanki oleju rzepakowego
pół szklanki wody
1 szklanka cukru
5 płaskich łyżek ciemnego kakao

Wszystkie składniki umieścić w rondelku, zagotować- składniki powinny się rozpuścić. Całkowicie wystudzić.

Po wystudzeniu:
5 jajek, żółtka i białka oddzielnie
pół szklanki cukru
1,5 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Białka ubić na pianę, pod koniec dodając łyżka po łyżce cukier, a następnie żółtka. Zmiksować do uzyskania lekkiej pianki. Następnie powoli wlać mieszankę kakaową i wymieszać delikatnie szpatułką lub mikserem na najniższych obrotach. Dodać przesianą mąkę, proszek i sodę, delikatnie wymieszać.
Piekarnik nagrzać do temperatury 180°C. Formę o wymiarach 25 x 35 cm wyłożyć papierem do pieczenia, samo dno. Wylać ciasto i piec ok. 45 minut do "suchego patyczka". Całkowicie wystudzić. Następnie przekroić na dwa równe blaty.

Masa z serka kremowego:
200 g masła
500 g serka kremowego (można też użyć twarogu sernikowego "z kubełka"
5 łyżek cukru pudru

Masło utrzeć na puszystą, jasną masę z cukrem pudrem, następnie po łyżce dodać cały serek, cały czas ucierając na gładką masę.

Krem śmietankowy:
500 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
4 pełne łyżki mascarpone

Kremówkę i mascarpone umieścić w misie miksera i ubijać do uzyskania gładkiej, gęstej masy, pod koniec dodać cukier puder.

Ponadto:
1 i 1/2 słoiczka dżemu z czarnej porzeczki
1/2 szklanki likieru z czarnej porzeczki
1/4 szklanki wody

Wodę wymieszać z likierem.

Wykonanie:

Na tacy ułożyć jeden z blatów kakaowych i nasączyć połową mieszanki. Następnie posmarować połową dżemu i wyłożyć masę z serka kremowego. Przykryć drugim blatem kakaowym, nasączyć mieszanką z likierem. Posmarować resztą dżemu. Na wierzch wyłożyć krem śmietankowy, całość posypać tartą czekoladą. Smacznego!!!



wtorek, 25 listopada 2014

Miętowy sernik na spodzie brownie

Bardzo często piekę na życzenie dla moich bliskich i drogich. Ten sernik jest powtórką sprzed ponad roku, kiedy eksperymentalnie postanowiłam upiec ciacho z miętowa czekoladą z dodatkiem świeżej mięty dla moich gości. A gościem honorowym była wtedy Ruda, przyjaciółka z piaskownicy, matka chrzestna mojej Julci. Wtoczyła się na nasze trzecie piętro, dysząc jak parowóz, bo dźwigała przed sobą sporych rozmiarów brzuch i synka Szymonka w środku. Wtedy był to już 9 miesiąc, Ruda zasiadła i zaczęła konsumować. Uwielbiam patrzeć, jak ona je, od zawsze. Kiedy przychodziła do mnie na imprezy, za każdym razem powtarzała: "Nic specjalnie nie jadłam cały dzień, żeby mieć miejsce na te pyszności". Dla Rudej mogę gotować i piec bez ograniczeń, a ona dalej jak szczypiorek. Tego pamiętnego wieczoru jej szczególne uznanie zdobył właśnie sernik miętowy.

Nic więc dziwnego, że kiedy omawiałyśmy wypieki na chrzciny, natychmiast przypomniał jej się miętusek na spodzie brownie. Kochana, mówisz i masz! Dopieszczony i dużą blachę. Spróbujcie, bo naprawdę jest wyjątkowy :)

A sesja tym razem podczas chrzcin plenerowa, autorka- Oliwia, starsza siostra :)



Spód brownie:
230 g masła
150 g gorzkiej czekolady
50 g czekolady miętowej (jak najlepszej jakości)
250 g cukru
4 jajka
230 g mąki pszennej

Masło i czekoladę umieścić w rondelku i rozpuścić na małym ogniu, często mieszając. Przestudzić. Jajka ubić z cukrem na puszystą, białą masę. Dolewać małym strumieniem czekoladę (może być ciepła), ciągle miksując. Dodać przesianą mąkę, zmiksować.

Piekarnik nagrzać do temperatury 180°C. Blachę o wymiarach 25 x 39 cm wyłożyć papierem (samo dno), wylać ciasto. Piec 25 minut. Przestudzić lekko.

Masa serowa:
1 kg twarogu sernikowego
250 g mascarpone
6 jajek
1 szklanka cukru
300 ml śmietany kremówki
pęczek mięty
1 łyżka mąki ziemniaczanej
odrobina zielonego barwnika spożywczego


Śmietanę wlać do garnuszka, zanurzyć w niej miętę, doprowadzić do wrzenia, zostawić do ostygnięcia, przecedzić. Sery umieścić w misie miksera z cukrem i utrzeć na gładko. Dodać mąkę ziemniaczaną, kremówkę i po jednym jajka. Krótko zmiksować. Dodać barwnik spożywczy, dokładnie wymieszać. Masę wylać na spód brownie i piec w kąpieli wodnej (na dnie piekarnika umieścić keksówkę z wrzącą wodą) w temperaturze 130°C przez 1,5 godziny. Studzić w uchylonym piekarniku. Porządnie schłodzić.

Polewa:
100 g czekolady gorzkiej
75 g czekolady miętowej lub czekoladek typu After Eight
150 ml śmietany kremówki


Wszystkie składniki roztopić w kąpieli wodnej. Wymieszać do uzyskania gładkiej polewy. Rozsmarować na cieście. Smacznego!!!

niedziela, 16 listopada 2014

Sernik najlepszy na listopadową pluchę

Takiego wpisu jeszcze u nas nie było, ale czasem lepiej przypomnieć sprawdzone pyszności niż próbować wątpliwych nowości.

Pogoda przestała nas rozpieszczać: zimno, wietrznie i mokro, aż się nie chce z domu wychodzić... Poza tym jakoś tak ciemno i smutno. Czyż na taki nastrój może być coś lepszego od porządnego kawałka sernika? Moja przyjaciółka Beatka na pewno się ze mną zgodzi, że nie :)

Chciałam Wam dzisiaj przypomnieć kilka fantastycznych serników, które pojawiły się na naszym blogu. Do wyboru, do koloru! Pieczcie, żeby przełamać jesienną depresję :)

Na początek genialny sernik kawowo- chałwowy. Intensywny w smaku, o kremowej konsystencji, z przepyszną frużeliną wiśniową.



A może połączenie sernika i intensywnego brownie? Takie sernikobrownie z nutą pomarańczy- bajka...


Dla czekoladożerców najlepszy z pewnością będzie sernik potrójnie czekoladowy.



Jeśli macie białka, które pozostały po innych działaniach kuchennych, idealnym rozwiązaniem na ich zagospodarowanie jest biały sernik.



Tak już trochę w klimacie świątecznym jest błyskawiczny i banalnie prosty seromakowiec.


Klasycznie z kolei smakuje sernik z brzoskwiniami.


Można się też pobawić w mini serniczki z malinami albo w stylu bounty.



Trochę słońca może przywołać sernik pomarańczowy albo dyniowy.




Niezależnie od tego, który z serników wpadł Wam w oko, wszystkie są naprawdę pyyyszneee. Smacznego!

czwartek, 30 października 2014

Sernik dyniowo- pomarańczowy

Chyba wszyscy znają smak delicji- ciastek biszkoptowych z galaretką i czekoladą. Dla mnie najsmaczniejsze jest pierwsze, klasyczne połączenie z pomarańczą i czekolada deserową, znane też jako "Jaffa". Pamiętam czasy dzieciństwa, kiedy mama robiła nam takie domowe ciacha- na biszkoptach (z trudem zdobytych) układała galaretkę pomarańczową i zalewała domową polewą czekoladową z przepisu cioci Bogusi. To naprawdę były DELICJE!!!

Dzisiaj postanowiłam wypróbować połączenie pomarańczy, czekolady i sernika dyniowego. I powiem Wam, że na pewno jeszcze do niego wrócę. Serniki dyniowe zachwycają mnie swoją kremową konsystencją i delikatnością. W związku z trwającym Festiwalem Dyni na blogu "Bea w kuchni" postanowiłam pokazać moją wersję sernika :) Polecam. Prawdziwie jesienne ciacho.



Składniki

na spód:
200 g ciastek maślanych
2 łyżki stopionego masła
50 g stopionej czekolady deserowej

masa serowa:
1 kg sera zmielonego trzykrotnie (może być z wiaderka)
200 g cukru trzcinowego jasnego
100 ml śmietanki 30%
1 budyń waniliowy + 1 łyżka mąki ziemniaczanej
5 jajek
2 szklanki puree z dyni
skórka otarta z 1,5 pomarańczy
sok wyciśnięty z 1/2 pomarańczy

polewa:
150 g czekolady deserowej
150 ml śmietanki 30%
3 łyżki soku z pomarańczy
skórka otarta z 1/2 pomarańczy

Ciasta zmiksować na piasek. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej z masłem, dodać do ciastek, wymieszać i wyłożyć masą spód tortownicy o średnicy 24 cm (spód- tylko spód- tortownicy wyłożyć wcześniej papierem do pieczenia, wypuszczając papier poza obręcz). Jeśli masa nie chce "współpracować", lepi się, dobrze jest położyć na nią folię spożywczą i wtedy dociskać do dna. Schłodzić w lodówce.

Piekarnik nagrzać do 180°C. Na dnie umieścić keksówkę z wrzątkiem.

Ser włożyć do misy miksera, dodać cukier i  śmietankę. Miksować, aż składniki się połączą i całość zgęstnieje (ok. 5 minut). Dodać budyń, mąkę ziemniaczaną i puree z dyni, skórkę i sok z pomarańczy, zmiksować. Na końcu dodawać po jednym jaju, krótko miksując, aby nie napowietrzyć zbytnio masy.
Całość wylać na spód ciasteczkowy i włożyć do nagrzanego piekarnika na 15 minut. Po tym czasie obniżyć temperaturę do 150°C i piec jeszcze 105 minut. Studzić w uchylonym piekarniku.
Czekoladę połamać i rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać śmietankę, sok i skórkę z pomarańczy, wymieszać do momentu uzyskania gładkiej i lśniącej polewy. Wystudzony sernik polać czekoladą.

Schłodzić w lodówce- kilka godzin, a najlepiej całą noc. Smacznego!






Smaczna Jesień

niedziela, 19 października 2014

Gruszkowa babka z płatkami owsianymi i czekoladą

Co roku od ładnych paru lat piekę tę babkę. Właściwie jest to pierwsza babka w mojej cukierniczej karierze. Pochodzi z ulubionej, mocno eksploatowanej broszurki "Ciasta z owocami", która już ledwo trzyma się kupy- wytłuszczona, z latającymi kartkami...
Ciasto jest wilgotne dzięki gruszkom, pachnące korzennie, z kawałkami gorzkiej czekolady. Znika szybko, naprawdę szybko- ledwo udało mi się zrobić zdjęcia. Spróbujcie koniecznie!



Składniki:
150 g masła
3/4 szklanki cukru
3 jajka
300 g mąki pszennej
1/2 szklanki mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
szczypta gałki muszkatołowej
100 g gorzkiej czekolady
4 łyżki płatków owsianych

4 duże gruszki
3 łyżki soku z cytryny


Gruszki obrać, pokroić na ćwiartki, zalać sokiem z cytryny.

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodawać po jednym jajku, ciągle ucierając. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i przyprawami. Dodawać po trochę do masy na zmianę z mlekiem, ucierając cały czas.

Czekoladę posiekać na kawałki, wsypać do masy razem z płatkami owsianymi, wymieszać łyżką.

Piekarnik nagrzać do 200°C. Formę do babki lub tortownicę o średnicy 24 cm nasmarować tłuszczem i wysypać mąką. Włożyć do środka 2/3 ciasta, ułożyć na nim gruszki, lekko je wciskając. Na wierzch wyłożyć resztę ciasta.

Piec około godziny.Przed krojeniem porządnie wystudzić. Można posypać cukrem pudrem. Smacznego!




Wariacje z gruszką  Smaczna Jesień

sobota, 4 października 2014

Brownie z powidłami

Bardzo dawno nie było u nas na blogu czekolady... Ale sezon owocowy powoli mija i wypieki też się zmieniają. Bo czyż może być coś lepszego w wilgotny, pochmurny jesienny dzień od porządnej porcji pysznej czekolady? Na przykład pod postacią ukochanego przez moją córę brownie? Chyba nie... W ciepłe październikowe popołudnie też smakuje cudownie, tym bardziej że postanowiłam przełamać słodycz ciasta kwaskowatymi powidłami. Smażyłam je ze śliwek węgierek i teraz dumnie prezentują się w równych rządkach w kredensie. Ach... I jak tu dbać o linię?

Podstawowy przepis na brownie zaczerpnęłam z książki Liski "White Plate- Słodkie"- troszeczkę odsłodziłam, bo powidła naturalnie słodkie są :D




Składniki:
200 g gorzkiej czekolady
150 g masła
4 jaja
170 g cukru pudru
80 g mąki
1/2 łyżki proszku do pieczenia
1/2 słoiczka powideł śliwkowych, najlepiej węgierkowych

Czekoladę połamać, umieścić wraz z masłem w misce metalowej i rozpuścić w kąpieli wodnej. Lekko przestudzić.

Jajka ubić z cukrem, powoli dodawać rozpuszczoną czekoladę, wymieszać. Mąkę przesiać,  połączyć z proszkiem do pieczenia, dodać do masy i delikatnie wymieszać łyżką. Na koniec dodać 2 łyżki powideł, wymieszać.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 180°C. Ciasto przełożyć do blaszki o wymiarach 20 x 20 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch wykładać łyżeczką powidła i rozmieścić takie "kleksy" w niewielkich odległościach na całej powierzchni ciasta. Piec 20-25 minut, uważając, by nie przesuszyć brownie- powinno być mokre w środku (patyczek ma być oblepiony drobinami ciasta). Smacznego!